Drogi Julku,
Z Twojego listu zrozumiałem, że masz wrażenie, jakby coś było nie tak z Twoim czasem. Dni, jak zawsze, są pełne zajęć – szkoła, dom, trening, serial, rozmowy ze znajomymi – a jednak czegoś w tym wszystkim brakuje.
Czujesz, że mija dzień za dniem, a Ty masz wrażenie, że to nie był Twój czas. Że zamiast żyć – wyczekujesz. Na weekend. Na wakacje. Na to, aż coś się wydarzy.
Znam to uczucie. I nie jesteś w nim sam.
W moim wieku inaczej się to przeżywa, ale sens zostaje ten sam: można mieć pełen kalendarz, a jednocześnie pustkę w środku. Można nieustannie „coś robić”, a nie mieć pojęcia, co się właściwie dzieje z naszym życiem.
Kiedy byłem w Twoim wieku, wydawało mi się, że mam nieskończenie dużo czasu. Korzystałem z niego tak, jakbym miał nieograniczone zasoby – jakby każdy poranek był wersją demo życia, którą zawsze można zresetować, by zacząć jeszcze raz. W pewnym momencie poczułem, że to nieprawda. Zatrzymałem się na chwilę i zacząłem zastanawiać: kiedy to wszystko minęło?
Widzisz… czas nie mija. To my go oddajemy – dobrowolnie, czasem tanio, często głupio. Zajmujemy się sprawami, które wydają się ciekawe lub są popularne wśród naszych znajomych. Zgadzamy się poświęcić swój czas, aby spełnić wymagania innych. Ludziom, którzy zabierają nam czas, wydaje się, że nic nie są nam winni. Bo sami bardziej niż czas, cenią rzeczy lub pieniądze. Niestety raz straconego czasu, nikt nam już nie zwróci.
Nie musisz jeszcze rozumieć wszystkiego.
Ale jeśli miałbym dać Ci coś więcej niż odpowiedź – zadałbym Ci pytanie:
Czy jesteś pewien, że to, co dziś robisz, zasługuje by oddać za to swoje życie?
Bo właśnie tym płacisz. Nie kartą, nie przelewem. Sobą i swoim życiem.
Zastanawiasz się może, jak ja spędzam swój dzień, by nie poddać się temu marnotrawstwu. Przyznam się, że wyrobiłem w sobie nawyk, by świadomie gospodarować czasem. Nie mogę powiedzieć, że nic nie tracę, ale jestem w stanie powiedzieć, ile straciłem i czemu w ten właśnie sposób oddałem godziny.
Choć skrzętnie zarządzam tym ulotnym majątkiem, z każdym dniem mam go mniej – i nic tego nie zmieni. Tobie radzę za to, już teraz strzeż się przed nieszczęściem, im wcześniej zaczniesz, tym lepiej.
Mieli rację starożytni mówiąc: „Za późno jest oszczędzać, gdy widać dno. Przecież na dnie zostaje resztka, nie tylko nieznaczna, lecz także i najgorsza”.
Bądź zdrów!
Wujek Piotrek