Punkt Wyjścia
Jak często budzisz się wypoczęty i zaczynasz dzień pełen energii?
Ile dni w miesiącu jest wolnych od bólu pleców, karku albo głowy?
Czy regularnie sięgasz po leki przeciwbólowe, „na sen”, „na koncentrację”, „na odporność”?
Czy zrezygnowałeś z aktywności na świeżym powietrzu, bo ciało częściej przeszkadza niż pomaga?
Czy czujesz się swobodnie, wchodząc na wagę albo patrząc w lustro?
Ile miejsca w twoich posiłkach zajmują szybkie, słodkie lub wysoko przetworzone produkty?
Czy potrafisz zachować spokój w stresowej sytuacji i utrzymać koncentrację dłużej niż 30 minut?
To nie są pytania o styl życia.
To są pytania o zdolność do funkcjonowania.
I nie — to nie jest tekst o diecie, sporcie ani lekach.
To jest tekst o zdolności człowieka do działania w świecie, który staje się coraz mniej stabilny.
Zmiana perspektywy: ze „zdrowia” na „zdolność do działania”
Daliśmy sobie wmówić, że zdrowie to fitness.
Regularne wizyty na siłowni, dieta keto, obcisłe stroje, sportowe buty i aplikacje mierzące każdy ruch. Zdrowie stało się produktem – opakowanym, wycenionym i sprzedawanym w modelu subskrypcyjnym.
W tym modelu twoje zdrowie kosztuje:
- czas – którego ciągle mamy „za mało”
- uwagę – by sprostać oczekiwaniom trenera, algorytmów i znajomych
- pieniądze – na modne gadżety i prestiżowe zajęcia
- energię – gdy po treningu masz jej mniej niż przed nim, a zakwasy ciągną się przez kolejne dni
Coraz więcej ludzi – mimo „dbania o siebie” – funkcjonuje na granicy wyczerpania.
A inni rezygnują z aktywności w ogóle, przytłoczeni kosztami, presją i porównywaniem się.
Może więc problem nie leży w nas samych, lecz w błędnej definicji?
Spróbujmy prostszego podejścia.
Zdrowie to zdolność do:
- myślenia – wymagającego ciszy, czasu i długotrwałej koncentracji
- regeneracji – by być gotowym na pracę, relacje i odpowiedzialność
- reagowania na stres – spokojnie i adekwatnie do sytuacji
- podejmowania decyzji – oraz przyjmowania ich konsekwencji
Nie wygląd.
Nie forma.
Nie wynik.
Zdolność.
Systemowy kontekst
Nie trzeba teorii spiskowych, by zobaczyć, co się dzieje.
Wystarczy spojrzeć na sprzężenia zwrotne.
Presja ekonomiczna – rosnące ceny, inflacja, zadłużenie, podatki – generuje stres.
Stres rozlewa się na relacje: w domu, w pracy, wśród znajomych i w społecznościach.
To zaburza sen, jedzenie i ruch.
Pojawia się brak energii – fizycznej i psychicznej.
Decyzje stają się krótkoterminowe:
„jakoś to będzie”, „żyje się raz”, „teraz mi się należy”.
Pojawia się farmakologia.
Nie jako leczenie przyczyny, lecz zarządzanie objawami:
- na ból – szybko i skutecznie
- na sen – zamiast podstawowych zasad
- na koncentrację – zaburzoną nadmiarem bodźców
- na spokój – bez realnej poprawy sytuacji
- na „funkcjonowanie” – w każdej dziedzinie życia
Objawy są pod kontrolą.
Przyczyna zostaje.
Zależność od farmakologii się utrwala. Zdejmujemy z siebie odpowiedzialność za stan obecny.
Nie dlatego, że ludzie są leniwi czy nierozsądni.
Lecz dlatego, że system, w którym żyjemy, nie nagradza zdolności człowieka do działania — nagradza adaptację do przeciążenia.
Dlaczego to ma znaczenie
Wolność nie zaczyna się od poglądów, cytatów ani znajomości „lifehacków”.
Nie zaczyna się od deklaracji ani haseł, które można powtórzyć w towarzystwie.
Wolność zaczyna się od zdolności do działania.
Jeśli nie masz energii:
- nie planujesz na lata do przodu, przez co nie bierzesz odpowiedzialności za przyszły obraz świata (państwa, miasta czy własnej rodziny)
- nie kwestionujesz narracji podawanej w głównym nurcie informacyjnym (jeżeli to co usłyszałeś, zostało Ci podsunięte przez algorytm, jesteś w głównym nurcie)
- nie uczysz się głęboko (wiedza i umiejętności do których wykazujesz naturalne predyspozycje, proces edukacji ustawicznej, trwający całe życie)
Zmęczony człowiek staje się zarządzanym zasobem biologicznym.
Nie z powodu złej woli.
Z powodu wyczerpania.
To nie jest poradnik
Ten tekst nie daje rozwiązań. Każdy z nas, sam tworzy swoje rozwiązania. Nie jestem w stanie pomóc więcej niż samemu sobie. Ten tekst jest dla mnie sposobem na uporządkowanie myśli.
Nie wiem co Ty z tym zrobisz – i to jest w porządku.
Nie sprzedaje metod. Nic tu nie kupisz.
Nie obiecuje poprawy, ale szukam powodów do bycia optymistą.
Ten tekst jest próbą nazwania problemu, który zbyt często opisuje się powierzchownie.
Bo zanim zaczniemy mówić o:
- pieniądzu,
- technologii,
- rodzinie,
- odporności poznawczej,
musimy zadać jedno pytanie:
czy w ogóle mamy jeszcze zdolność do działania?







